… żeby opisać ten ślub, ten dzień tych ludzi. Nie wiadomo nawet od czego zacząć, czy od tego, że są piękni, młodzi, uśmiechnięci i do tego okrutnie w sobie zakochani??? Czy od tego, że na przyjęciu królowała świeżość mięty i szlachetność złota??? Czy po prostu stworzyć z tego przewodnik dla innych par młodych o tym jak się bawić w dzień swojego ślubu??? Nie tego chyba nie da się zrobić, bo do tego wystarczy się po prostu lubić, jak Paulina i Majki:)

Pozwólcie zatem, że przedstawię… Mrs. Davies i Mr. Davies, czyli przyjęcie podczas którego żałowałam, że w pracy pić, bawić się i tańczyć nie wolno, a fotografa podziwiałam, że nadąża za tym co się dzieje, bo nadążał! Zobaczcie sami… Karol chapeau bas za to, że potrafisz być wszędzie, wszędzie tam gdzie była Paulina:)
Na początek spokojnie… ona osobno…





On osobno…

ale już za chwilę się spotkają…

i od razu uśmiech…

pełen luz…


chwila na poważnie, w końcu to Katedra…


ale długo nie wytrzymali… nawet ksiądz nie wytrzymał:)





i masz stało się… mąż i żona

i nieważne, że Katedra, że ksiądz, że ludzie, to jest energia, to jest miłość!


i przyjechali… oczywiście mięta była obecna wszędzie nie tylko między nimi!



na sali też w duecie ze złotem!








i na barze!

a nawet na Księdze Gości!

Pierwszy taniec w takim wykonaniu… niby nic, zwykłe bujanie, a wszyscy stali jak zaczarowani, taka jest ta para!
a bujali się do 1+1 Beyonce
http://www.youtube.com/watch?v=KaasJ44O5lI



a potem już to w czym są najlepsi…. ZABAWA! zaznaczę tylko, że to nie był pierwszy i ostatni dzień zabawy:)






Przerwa na zdjęcie… bo na jedzenie nie dało rady jej zrobić:)

i znowu zabawa…








Dobrze, że Paulina wzięła trampki, miętowe oczywiście!

a na koniec tort, świece i czysta miłość…






…no i trampki oczywiście, jako dowód, że było dobrze, bo jak miało być z taką parą, energią i takimi gośćmi???

Mrs. i Mr. Davies jestem waszą największą fanką! I trzymam was za słowo, że następnym razem też będę waszą konsultantką ślubną!
Pozdrawiam serdecznie,
Kinga